| |

|
|
Parwati
pochodzi z miejscowości Osiek nad Wisłą. Urodziła
się w hodowli Herbu Zadora, której właścicielką jest pani Monika Dowgiałło.
Ojcem Parwati jest utytułowany Blondella Blue Peter, matką Cyraneczka Herbu Zadora.
Przybyła do naszego domu wiosną 2003 roku, jako siedmiotygodniowy szczeniak.
Mała, tłusta czarna istota. Od początku rozpierała ją energia, właściwa labradorom.
Bez najmniejszych problemów znalazła wspólny język z niewidomym Morisem, dla którego była młodszą towarzyszką, a w razie
potrzeby i przewodnikiem.
Z młodzieńczych kontaktów z jamnikiem, pozostał w niej pewien rys niezależności i skłonność do polowania na krety
i nornice. Na nasze wyraźne komendy zakazujące rozkopywania trawnika reaguje z
ociąganiem, by po chwili, wykorzystując naszą nieobecność powrócić do ulubionego polowania.
Niestety jej wrodzona łagodność, wdzięk i zniewalające spojrzenie uśpiły naszą czujność i pozwoliliśmy labradorce
na „samowychowanie się”. Główną przyczyną naszych niepowodzeń dydaktycznych był nasz brak konsekwencji we wdrażaniu psa do wspólnego
mieszkania z nami. Stąd niestety jest psem niezbyt przykładającym się do wykonywania naszych poleceń.
Oczywiście samych porażek nie było. Szybkim sukcesem zakończyła się nauka zachowania
czystości w domu. Parwati po 3 tygodniach, już jako 10-cio tygodniowe szczenię
sygnalizowała swoje potrzeby fizjologiczne i dopominała się o wyjście do ogrodu.
Jako, że sukces zawsze ma wielu ojców, chętnie przypisujemy sobie to osiągnięcie.
A może po prostu nasza labradorka była w tym względzie pojętną uczennicą, a nasza zasługa mniejsza niż nam się wydaje.
Liczy się jednak efekt.
Gorzej przedstawiała się sytuacja z niszczeniem niektórych przedmiotów w domu, ponieważ Parwati lubiła sobie,
co, nieco popodgryzać. Jednak nigdy w tej konkurencji nie dorównała Morisowi
z jego szczenięcego okresu. Jamnik potrafił podczas naszej nieobecności
„oskalpować” ściany z tapet lub rozmienić na drobne kawałki swój kosz do spania.
Na nasze szczęście suczka z wiekiem sama „zmądrzała”. Stąd dzisiaj jej niektóre wady nie są specjalnie kłopotliwe,
a jej dobroduszny charakter, lojalność i oddanie absolutnie rekompensują wszelkie niedostatki wychowawcze.
Z jednym nigdy sobie nie poradziliśmy. Nasza labradorka całym sercem nie znosiła wystaw.
Wszystko, co jest z nimi związane było dla niej źródłem ogromnego stresu.
Dlatego, mimo że pierwsze jej wystawy zakończyły się sukcesami i doskonałymi ocenami, zaniechaliśmy wystawiania. Mamy nadzieję, że jest nam za to wdzięczna.
|